S.E.0

10 listopad 2008

A mi to lotto…

Mężczyźni zakreślając cyfry lotto zawsze wybierają numery związane ze swoją datą urodzenia, czy też kierują się graficznym rozmieszczeniem symboli na kuponie. Prowadzi to do sytuacji, że wszystkie kombinacje typowane są częściej, a niektóre rzadko - przy tej samej ogólnej liczbie kuponów lotto szansa kumulacji jest wtedy większe. Odchylenie rzeczywistego rozkładu wytypowanych liczb do rozkładu równomiernego jest bardzo znaczące. Czy oprócz częstszych kumulacji ma to jeszcze jakieś ciekawe znaczenie?

Jeszcze wczoraj myślałeś, że Twoje prawdopodobieństwo na zwycięstwo w lotto są jak jeden do trzynastu tysięcy, ale to nie ma znaczenia. Precz z algebrą i bezlitosnym dla hazardzistów rachunkiem prawdopodobieństwa! Miałeś szczęście i teraz tylko to się liczy. Cudownie, że jesteś jedyną osobą, do której trafi forsa lotto - równe dziewięć tysięcy złotych bez jakichś groszy… dosłownie groszy, bo co to teraz dla Ciebie znaczy trzysta tysięcy złotych?! Wzruszasz ramionami, gdyż to jest forsa, za którą w przyszłym miesiącu kupujesz telewizor. Bez jakieś przesady, żadne tam "S-klasy" czy szpanerskie porsche, ale skromnie - dobry niemiecki samochód z pełnym wyposażeniem i wspomaganiem kierownicy, o którym koleżanki powiedzą, że jest extra. Tak, stać Ciebie na więcej, a to dopiero początek imprezy! Drwisz, bo przypominasz sobie dawne wyliczenia robione na papierze w pokoju… ot tak, z nudów. Bo przecież właśnie zacząłeś zarabiać, koledzy gratulowali, głosili z dumą, że masz dobre zarobki. Szanse awansu jakieś są, więc i wypłata Ci może podrośnie. Napisałeś sobie na serwetce, ile będziesz zarabiał… pamiętasz? A potem zaczęło się trafianie liczb. Tyle na jedzenie, tyle na opłaty (co za zdzierstwo!), a więc rocznie możesz odłożyć… masz wrażenie, jakby ktoś wylał Ci kubeł zimnej wody na ubranie. Do ogromnych pieniędzy oszczędzając i rzetelnie pracując "na etacie" dojdziesz po prawie 400 latach. Wtedy czułeś się strasznie, miałeś pretensję do wszystkich, a dziś… proszę bardzo! Nie przeszkadza Ci to, że bez wysiłku wkraczasz do elity finansowej Polski. Może przesadzam, bo dla prawdziwej elity osiem milionów to pusty śmiech, ale - powiedzmy - należysz teraz do tych "trochę zamożniejszych".

Do losowań lotto użyta została włoska maszyna losująca typu HSW 1973 r., wcześniej używana w losowaniach Zakładów Specjalnych. Zestaw piłeczek do gry multilotka zakupiono w Niemczech od producenta lottomatu. Początkowo kule miały takie kolory: 1-9 - różowy, 10-19 - błękitny, 20-29 - biały, 30-39 - bordowy, 40-49 - żółty, 50-59 - złoty, 60-69 - oliwkowyrudy, 80 - ceglasty. podmiana maszyny losującej z tzw. łapą na nowe "urządzenie podciśnieniowe" oraz kul na jednolity żółty kolor odbyła się po 121 losowaniach na początku października 2000 r. Najnowsza maszyna została po raz pierwszy użyta w losowaniu lotto przeprowadzonym 6 lipca 2005 r.

Wszystko rozegrało się w dużej poznańskiej kolekturze o numerze 34, do której w pochmurny i śnieżny dzień wszedł dziewiętnastolatek. Wiemy o nim wiele, ale na pewno nie był to nałogowy gracz. Ci grają systemem, potrafią dniami kreślić krzyżyki na kuponach, wydają na grę znaczną część swoich zarobków. A ten starszy człowiek po prostu przyszedł i poprosił, aby lottomat wygenerował mu losowo na chybił trafił cztery blankiety. Widać, że nie śmierdział pieniędzmi. Zapłacił niewiele mniej niż trzy złote, schował blankiet do kurtki, podziękował i poszedł. 3 maja 2005 roku był jedynym, który miał szóstkę w lotto i w ten sposób zasilił swoje konto o okrągłą sumkę. Jak ją odebrał? Totalizator daje zwycięzcą możliwość wyboru. Kiedy przyjeżdżają do oddziału (duże wygrane wymagają wizyty w centrali) kolektura proponuje wypłatę całej części w bilonie, a resztę przekazuje na konto. Możecie sobie wyobrazić, jak reagują ludzie, przed którymi na biurku układane są pliki forsy, które do tej pory widzieli tylko w telewizyjnych reklamach pożyczek czy funduszy inwestycyjnych… Są tacy, którzy po trafieniu w lotto w panice upychają pieniądze po kieszeniach. Wtedy pracownicy totalizatora grzecznie sugerują, aby jednak zdecydować się na walizkę, bo bezpieczniej. Ludzie są nieprzytomni , przeważnie przemęczeni… Przyjeżdżają całymi rodzinami, ale… są wyjątki. Dla niektórych wyśnione wygrane, to sprawa indywidualna i nic rodzinie do tego. Nie ufają nawet własnej żonie.

Comments are locked.